sobota, 4 lutego 2017

two

swimming pool;

Pod wodą czuł się tak, jakby grał na nosie naturze. Jakby na te parędziesiąt sekund świat się zatrzymywał, a wszystkie jego problemy znikały. Nie było niczego, prócz otaczającej go chłodnej cieczy. Było to uczucie, które pokochał już dawno i od którego uzależnił się już za pierwszym razem.
Stłumione dźwięki, załamane promienie żółtawych świateł, delikatne fale, wywołane przez sztuczne gejzery. 

Skrzyżował pod sobą nogi, kostkami dotykając białych kafelek, którymi wyłożone było dno basenu. Palcami prawej dłoni przejechał po jednej z nich, paznokciem zahaczając o ciemną, szarą fugę. 

Uniósł głowę i uśmiechnął się do siebie, widząc przed sobą zamazaną figurę młodego rapera.
Wypuścił powietrze ustami, w tym samym momencie zamykając oczy. Gdyby nie to jedno ograniczenie, jakim był dostęp do powietrza, pewnie spędziłby w takiej pozycji dobrych kilka godzin. 

Jego wiotkie ciało unosiło się bezwładnie kilka centymetrów nad dnem. Oczy miał przymrużone, a ciemne włosy wyglądały jak naelektryzowane. Tworzyły wokół jego głowy nieco krzywą aureolę, zmieniającą pozycję z każdym jego, nawet najmniejszym ruchem. Na jego rękach pojawiła się gęsia skórka, a palce u stóp zwijały się bez pozwolenia, sygnalizując, że czas już się wynurzyć. 

Odepchnął się lekko od dna i wypłynął na powierzchnię, spod wody wychylając tylko nos i usta. Łapczywie zaczerpnął pachnącego chlorem powietrza, stanął na prostych nogach i przetarł mokrą twarz knykciami. 

Przyklejone do czoła włosy zgarnął do tyłu, wysuszył ręce, kilkakrotnie strzepując je w powietrzu, i dopiero wtedy otworzył oczy, uśmiechając się głupkowato w stronę swojego przyjaciela. 

- No i jak? - zapytał, z powrotem zanurzając się w wodzie po szyję.

- Dwie i pół - odparł znudzony Yoongi i wrócił do przemierzania basenu powolną żabką. 

Jungkook westchnął cicho, zerkając na średniej wielkości wyświetlacz, zawieszony przy wyjściu do szatni. Ufał Yoongiemu, ale nie ufał zegarom, a w szczególności nie temu basenowemu. Stary grat, na pewno się spóźnia. Przecież to niemożliwe, żeby od prawie miesiąca nie ruszył się z miejsca. 

Fuknął pod nosem, uderzając dłonią o powierzchnię wody. Dwie i pół minuty, ani sekundy więcej. 

- Jeszcze raz - krzyknął w stronę Yoongiego, zanim ponownie zniknął pod wodą. Był zdesperowany. Musiał w końcu pokonać samego siebie, nawet jeśli wymagałoby to setek prób i godzin spędzonych na basenie. 

Uderzył piętami o dno, odchylając się do tyłu. Machaniem rękami, próbował utrzymać się w jednej pozycji, szybko jednak zrezygnował z tej metody. 

Rytm jego serca po chwili zwolnił, ustabilizował się, powieki opadły, a on sam rozluźnił się, kością ogonową muskając białe kafle. 

Jeden... dwa... pięćdziesiąt trzy...

Znowu nie dał rady. 

Ale po co właściwie to robił? Nie chodziło ani o rywalizację, ani o nic nieznaczące cyferki. Nie chodziło też o bicie rekordów czy jakiś inny wcześniej określony cel. Nie chodziło o nic konkretnego, a zaczęło się dość niewinnie, bo na samym podziwianiu. Zmiana perspektywy przerażała Jungkooka bardziej, niż przerażała go sama woda, dlatego postanowił on "ulepszyć" siebie. 

Wynurzył się niechętnie i podpłynął do brzegu, palce zahaczając o niski murek. Tyle trenował, tak bardzo się starał, a wciąż nie wychodziło. Jego ciało nie chciało z nim współpracować. W przeciwieństwie do samego Jungkooka, nienawidziło ono wody. Dłuższa kąpiel wysuszała jego skórę, chlor wywoływał reakcje alergiczne i podrażniał oczy, a częste wizyty na basenie skutkowały przewlekłym katarem.

- Źle to robisz - odezwał się ktoś, kogo czerwone crocsy były teraz na wysokości oczu Jungkooka. Chłopak uniósł głowę, stopami przylegając do ściany basenu. 

- Już raz mi to mówiłaś - burknął, zerkając na wysportowaną dziewczynę, zwieszającą się nad nim. Rękawki koszulki miała podwinięte, a luźne spodenki dodatkowo wyszczuplały jej opalone nogi. Dzięki delikatnemu makijażowi, podkreślającemu jej ciemne oczy, przypominała Jungkookowi tego dziwacznego chłopaka, który kilka dni temu poprosił Yoongiego o autograf.

Dziewczyna przykucnęła przed Jungkookiem i oparła się czubkami palców o mokrą podłogę, przez co przypominała nieco żabę. Długi kucyk zarzuciła do tyłu i uśmiechnęła się promiennie, kciuk wbijając w jedną z dziur swoich butów. 

- Ale teraz to tak serio - powiedziała z entuzjazmem, kątem okiem zerkając na Yoongiego, który przez moment wyglądał, jakby stracił przytomność. - Boże, po co ty go tu w ogóle ciągasz? - przewróciła oczami, śmiejąc się cicho. 

- Gdyby nie ja, w przeciągu tygodnia zdechłby w łóżku - wyjaśnił z dumą Jungkook, odwracając się plecami do ściany basenu. Karkiem oparł się o krawędź zbiornika, głowę wychylając do tyłu, by móc utrzymać kontakt wzrokowy z przyjaciółką. 

- Albo przy biurku - dodała Moonbyul, jeszcze raz spoglądając na unoszącego się na wodzie Yoongiego. Mężczyzna leżał na własnoręcznie zrobionej tratwie, składającej się z około dziesięciu kolorowych rurek, służących dzieciom do nauki pływania. Z niebieskiej deski zrobił sobie poduszkę, a oczy zasłonił sobie nienapompowanym rękawkiem z motywem księżniczek Disney'a. - Powinieneś nurkować przy brzegu - powiedziała nagle, wracając do tematu celu życiowego Jungkooka. - I nie zanurzaj się cały - dodała, gestykulując energicznie.

- Bo to na pewno coś da - burknął brunet, po czym rzucił się wgłąb basenu, tak, że przez sekundę na powierzchni znajdowały się tylko czubki jego palców. Bez problemu przepłynął cztery długości, nawet nie odczuwając zmęczenia.

Od początku roku akademickiego przychodził tutaj prawie codziennie. Czasem z Yoongim, czasem bez. Czasem na godzinę, czasem na dwie. Miał już nawet swoją prywatką szafkę, do której kluczyk kasjerka trzymała na samym dnie plastikowego koszyka. 

Zazwyczaj to wieczory spędzali na pływaniu. Szczególnie teraz, kiedy na dworze już o szesnastej robiło się ciemno, podświetlane baseny wyglądały jak prawdziwe arcydzieła. Ludzi było mało, co całkowicie chłopcom odpowiadało. Zazwyczaj mieli do swojej dyspozycji prawie cały obiekt, włączając w to dwie zakręcone zjeżdżalnie, jacuzzi, a nawet saunę, w której jeszcze nie mieli okazji zawitać. 

Zerknął na przeklęty zegar, zatrzymując się na środku basenu. Rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu Yoongiego i uśmiechnął się pod nosem, widząc swojego przyjaciela atakowanego przez sztuczne gejzery wodne. 

- Idziemy - rzucił, kierując się w stronę metalowej drabinki. Był już prawie na miejscu, kiedy w żebra uderzyła go potężna fala, odpychając go do tyłu. Woda dostała się do jego nosa, ust, a nawet uszu, jednak on zaczął się tylko śmiać, pokaszlując co chwilę. 

Splunął do wody, unosząc do góry środkowego palca. Przetarł piekące oczy palcami i spojrzał w stronę oszklonej kabiny ratowników, której jedna ze ścian przyozdobiona była kalendarzem, przedstawiającym półnagie kobiety.

Moonbyul uśmiechnęła się szeroko, przyciskając nos do szyby małego pokoiku, po czym wskazała palcem w stronę ogromnego zegara, chcąc w ten sposób pogonić ostatnich użytkowników miejskiego basenu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz