swimming pool;
Pod wodą czuł się tak,
jakby grał na nosie naturze. Jakby na te parędziesiąt sekund świat się
zatrzymywał, a wszystkie jego problemy znikały. Nie było niczego, prócz
otaczającej go chłodnej cieczy. Było to uczucie, które pokochał już
dawno i od którego uzależnił się już za pierwszym razem.
Stłumione dźwięki, załamane promienie żółtawych świateł, delikatne fale, wywołane przez sztuczne gejzery.
Skrzyżował pod sobą
nogi, kostkami dotykając białych kafelek, którymi wyłożone było dno
basenu. Palcami prawej dłoni przejechał po jednej z nich, paznokciem
zahaczając o ciemną, szarą fugę.
Uniósł głowę i uśmiechnął się do
siebie, widząc przed sobą zamazaną figurę młodego rapera.
Wypuścił powietrze
ustami, w tym samym momencie zamykając oczy. Gdyby nie to jedno
ograniczenie, jakim był dostęp do powietrza, pewnie spędziłby w takiej
pozycji dobrych kilka godzin.
Jego wiotkie ciało
unosiło się bezwładnie kilka centymetrów nad dnem. Oczy miał
przymrużone, a ciemne włosy wyglądały jak naelektryzowane. Tworzyły
wokół jego głowy nieco krzywą aureolę, zmieniającą pozycję z każdym
jego, nawet najmniejszym ruchem. Na jego rękach pojawiła się gęsia
skórka, a palce u stóp zwijały się bez pozwolenia, sygnalizując, że czas
już się wynurzyć.
Odepchnął się lekko od
dna i wypłynął na powierzchnię, spod wody wychylając tylko nos i usta.
Łapczywie zaczerpnął pachnącego chlorem powietrza, stanął na prostych
nogach i przetarł mokrą twarz knykciami.
Przyklejone do czoła
włosy zgarnął do tyłu, wysuszył ręce, kilkakrotnie strzepując je w
powietrzu, i dopiero wtedy otworzył oczy, uśmiechając się głupkowato w
stronę swojego przyjaciela.
- No i jak? - zapytał, z powrotem zanurzając się w wodzie po szyję.
- Dwie i pół - odparł znudzony Yoongi i wrócił do przemierzania basenu powolną żabką.
Jungkook westchnął
cicho, zerkając na średniej wielkości wyświetlacz, zawieszony przy
wyjściu do szatni. Ufał Yoongiemu, ale nie ufał zegarom, a w
szczególności nie temu basenowemu. Stary grat, na pewno się spóźnia.
Przecież to niemożliwe, żeby od prawie miesiąca nie ruszył się z
miejsca.
Fuknął pod nosem, uderzając dłonią o powierzchnię wody. Dwie i pół minuty, ani sekundy więcej.
- Jeszcze raz - krzyknął
w stronę Yoongiego, zanim ponownie zniknął pod wodą. Był zdesperowany.
Musiał w końcu pokonać samego siebie, nawet jeśli wymagałoby to setek
prób i godzin spędzonych na basenie.
Uderzył piętami o dno,
odchylając się do tyłu. Machaniem rękami, próbował utrzymać się w jednej
pozycji, szybko jednak zrezygnował z tej metody.
Rytm jego serca po
chwili zwolnił, ustabilizował się, powieki opadły, a on sam rozluźnił
się, kością ogonową muskając białe kafle.
Jeden... dwa... pięćdziesiąt trzy...
Znowu nie dał rady.
Ale po co właściwie to
robił? Nie chodziło ani o rywalizację, ani o nic nieznaczące cyferki.
Nie chodziło też o bicie rekordów czy jakiś inny wcześniej określony
cel. Nie chodziło o nic konkretnego, a zaczęło się dość niewinnie, bo na
samym podziwianiu. Zmiana perspektywy przerażała Jungkooka bardziej,
niż przerażała go sama woda, dlatego postanowił on "ulepszyć" siebie.
Wynurzył się niechętnie i
podpłynął do brzegu, palce zahaczając o niski murek. Tyle trenował, tak
bardzo się starał, a wciąż nie wychodziło. Jego ciało nie chciało z nim
współpracować. W przeciwieństwie do samego Jungkooka, nienawidziło ono
wody. Dłuższa kąpiel wysuszała jego skórę, chlor wywoływał reakcje
alergiczne i podrażniał oczy, a częste wizyty na basenie skutkowały
przewlekłym katarem.
- Źle to robisz -
odezwał się ktoś, kogo czerwone crocsy były teraz na wysokości oczu
Jungkooka. Chłopak uniósł głowę, stopami przylegając do ściany basenu.
- Już raz mi to mówiłaś -
burknął, zerkając na wysportowaną dziewczynę, zwieszającą się nad nim.
Rękawki koszulki miała podwinięte, a luźne spodenki dodatkowo
wyszczuplały jej opalone nogi. Dzięki delikatnemu makijażowi,
podkreślającemu jej ciemne oczy, przypominała Jungkookowi tego
dziwacznego chłopaka, który kilka dni temu poprosił Yoongiego o
autograf.
Dziewczyna przykucnęła
przed Jungkookiem i oparła się czubkami palców o mokrą podłogę, przez co
przypominała nieco żabę. Długi kucyk zarzuciła do tyłu i uśmiechnęła
się promiennie, kciuk wbijając w jedną z dziur swoich butów.
- Ale teraz to tak serio
- powiedziała z entuzjazmem, kątem okiem zerkając na Yoongiego, który
przez moment wyglądał, jakby stracił przytomność. - Boże, po co ty go tu
w ogóle ciągasz? - przewróciła oczami, śmiejąc się cicho.
- Gdyby nie ja, w
przeciągu tygodnia zdechłby w łóżku - wyjaśnił z dumą Jungkook,
odwracając się plecami do ściany basenu. Karkiem oparł się o krawędź
zbiornika, głowę wychylając do tyłu, by móc utrzymać kontakt wzrokowy z
przyjaciółką.
- Albo przy biurku -
dodała Moonbyul, jeszcze raz spoglądając na unoszącego się na wodzie
Yoongiego. Mężczyzna leżał na własnoręcznie zrobionej tratwie,
składającej się z około dziesięciu kolorowych rurek, służących dzieciom
do nauki pływania. Z niebieskiej deski zrobił sobie poduszkę, a oczy
zasłonił sobie nienapompowanym rękawkiem z motywem księżniczek Disney'a.
- Powinieneś nurkować przy brzegu - powiedziała nagle, wracając do
tematu celu życiowego Jungkooka. - I nie zanurzaj się cały - dodała,
gestykulując energicznie.
- Bo to na pewno coś da -
burknął brunet, po czym rzucił się wgłąb basenu, tak, że przez sekundę
na powierzchni znajdowały się tylko czubki jego palców. Bez problemu
przepłynął cztery długości, nawet nie odczuwając zmęczenia.
Od początku roku
akademickiego przychodził tutaj prawie codziennie. Czasem z Yoongim,
czasem bez. Czasem na godzinę, czasem na dwie. Miał już nawet swoją
prywatką szafkę, do której kluczyk kasjerka trzymała na samym dnie
plastikowego koszyka.
Zazwyczaj to wieczory
spędzali na pływaniu. Szczególnie teraz, kiedy na dworze już o
szesnastej robiło się ciemno, podświetlane baseny wyglądały jak
prawdziwe arcydzieła. Ludzi było mało, co całkowicie chłopcom
odpowiadało. Zazwyczaj mieli do swojej dyspozycji prawie cały obiekt,
włączając w to dwie zakręcone zjeżdżalnie, jacuzzi, a nawet saunę, w
której jeszcze nie mieli okazji zawitać.
Zerknął na przeklęty
zegar, zatrzymując się na środku basenu. Rozejrzał się dookoła w
poszukiwaniu Yoongiego i uśmiechnął się pod nosem, widząc swojego
przyjaciela atakowanego przez sztuczne gejzery wodne.
- Idziemy - rzucił,
kierując się w stronę metalowej drabinki. Był już prawie na miejscu,
kiedy w żebra uderzyła go potężna fala, odpychając go do tyłu. Woda
dostała się do jego nosa, ust, a nawet uszu, jednak on zaczął się tylko
śmiać, pokaszlując co chwilę.
Splunął do wody, unosząc
do góry środkowego palca. Przetarł piekące oczy palcami i spojrzał w
stronę oszklonej kabiny ratowników, której jedna ze ścian przyozdobiona
była kalendarzem, przedstawiającym półnagie kobiety.
Moonbyul uśmiechnęła się
szeroko, przyciskając nos do szyby małego pokoiku, po czym wskazała
palcem w stronę ogromnego zegara, chcąc w ten sposób pogonić ostatnich
użytkowników miejskiego basenu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz