mangaka;
Jeden stopień, drugi, trzeci.
Palce Jungkooka mocniej
zacisnęły się na pasku torby od laptopa. Mężczyzna odetchnął cicho,
kiedy wreszcie znalazł się na właściwym piętrze. Dlaczego tylko w jego
budynku architekci postanowili odpuścić sobie windę?
Czując, że bluza zaczyna
kleić się mu do pleców, rozpiął ją. Ruszył w stronę pokoju 515,
zgarniając z czoła gęstą grzywkę, która niemal natychmiast wróciła do
swojego poprzedniego ułożenia. Stanął przed ciemnymi drzwiami,
wykończonymi dość tandetną okleiną, i sięgnął do kieszeni spodni.
Eldżik z pękniętym w
poprzek ekranem, paragon po dzisiejszym lunchu, dwie gumy do żucia, ale
kluczy brak. Przeklął w myślach, modląc się, by Yoongi także wrócił już z
zajęć. Zastukał raz, potem drugi, a na końcu potraktował drzwi
porządnym kopniakiem.
- Zabiję cię, jeśli
siedzisz w kiblu - zagroził, chociaż wiedział, że gdyby Yoongi
faktycznie był w łazience, to przynajmniej by się do niego odezwał.
Zdesperowany, przeszukał
jeszcze kieszenie bluzy i wszystkie zakamarki torby, w której prócz
laptopa udało mu się upchać dwie książki i jakieś kserówki. Prychnął pod
nosem, jeszcze raz uderzając pięścią w drzwi. Szarpnął za klamkę,
prawie ją wyrywając, a kiedy kątem oka dostrzegł przyglądającą się mu
młodą studentkę, niemal spalił się ze wstydu. Szybko posłał jej
przepraszający uśmieszek i uciekł wgłąb korytarza, po drodze wybierając
numer do Yoongiego.
- Spierdalaj - warknął, kiedy zamiast przyjaciela, odezwała się poczta głosowa.
Okręcił torbę wokół
siebie, przerzucając ją na drugie ramię. Spod komputera wygrzebał
awaryjnego batonika, leżącego na dnie torby już od dobrych dwóch
miesięcy. Rozerwał śliski papierek, od razu zapychając usta czekoladą o
dość gumiastej konsystencji. Zerknął na datę ważności, która na
szczęście upłynąć miała dopiero w przyszłym roku. Czyli po prostu kupił
takie gówno.
Z niechęcią dokończył
przyklejającego się mu do podniebienia batona, a papierek wpakował do
kieszeni, w której brakowało już tylko baby z dziadem... no i kluczy.
Ruszył w kierunku
biblioteki uniwersyteckiej, która była jedynym miejscem, w którym nie
spodziewał się zastać Yoongiego. Nie miał jednak zamiaru plątać się do
wieczora po mieście w poszukiwaniu rapera, skoro ten mógł być właściwie
wszędzie, zaczynając od pokoju Hoseoka, kończąc na pobliskich barakach,
które dwójka studentów dumnie nazywała siedzibą swojego rozwijającego
się biznesu.
Mijając ozdobiony
czarnym graffiti śmietnik, Jungkook skorzystał z okazji, bo opróżnić
wszystkie swoje kieszenie. Dzięki takim porządkom, znalazł w spodniach
jeszcze jednego niewypalonego papierosa typu light. Palił tylko w
towarzystwie, dlatego nie nazywał się palaczem. Tak samo, jak Yoongi nie
nazywał się dilerem, bo teoretycznie to Hoseok opędzał towar, a nie on.
Wrzucił cienki rulonik
do torby, uważając, by nie zaplątał się pomiędzy ładowarką od laptopa. Z
powrotem zapiął swoją bluzę, a dłonie schował w jej rękawach.
Nienawidził pogody, jaka
panowała w Seulu już od prawie trzech tygodni. Rano miał wrażenie, że
zanim dotrze na wykład, zamieni się w sopel lodu. Po popołudniu było
jednak całkiem przyjemnie, momentami nawet zbyt gorąco, by chodzić w
długim rękawie.
Mimo wszelkich starań,
Jungkookowi jeszcze ani razu nie udało się ubrać tak, by z rana nie
zmarzł, a po zajęciach się nie ugotował.
Pchnął szklane drzwi,
wślizgując się do środka. Rozejrzał się po korytarzu, po którego obu
stronach ciągnęły się półki pełne książek. Zazwyczaj omijał to miejsce z
daleka, nie miał nawet wyrobionej karty, jednak za każdym razem, kiedy z
jakiegoś powodu jednak znalazł się w środku, nie mógł wyjść z zachwytu.
Biblioteka zawsze
kojarzyła mu się ze starą panią w okularach, uciszającą dzieci,
dyskutujące zaciekle na temat swoich ulubionych powieści. Wyobrażał
sobie sterty starych, poniszczonych książek i ciemne fotele, z których
skóra odchodzi całymi płatami, dlatego za każdym razem czuł się
przytłoczony nowoczesnością seulskiej biblioteki.
Jasne, żywe kolory ani
trochę nie wydawały się rozpraszać uczących się przy niskich stolikach
studentów. Wręcz przeciwnie, pobudzały ich i zachęcały do dalszej nauki.
Wystrój wnętrza wyglądał jak wyciągnięty prosto z obrazów Dalego.
Niektóre półki służyły bardziej celom estetycznym, niż praktycznym,
ciągnąc się powyginanymi spiralami aż pod sam sufit.
Wszedł głębiej,
przyglądając się grzbietom kolorowych lektur. Same tytuły, wytłoczone
ozdobną czcionką, zachęcały go do sięgnięcia po nie. Szybko minął rządek
komputerów, oddzielający część naukową od rozrywkowej, i zatrzymał się w
najbardziej przytulnej części biblioteki.
Jedna przy drugiej,
wzdłuż przeszklonej ściany, stały półki w kształcie ogromnych okręgów.
Między nimi w przypadkowych miejscach powieszono modele gwiazd i planet z
dokładnym odwzorowaniem ich powierzchni.
Jungkook okrążył jedną z
półek, przy okazji zgarniając z niej jedną z interesujących go książek.
Skoro już musiał tutaj siedzieć, to mógł przynajmniej skorzystać z
okazji, by zabrać się za upatrzoną już wcześniej lekturę.
Doszedł do przerwy w
okręgu i zajrzał do jego środka, wieszając się na jednej z półek.
Wiedział, że w środku tygodnia ma małe szanse na znalezienia wolnej
kanapy, dlatego nawet nie liczył na to, że w książkowym okręgu będzie
całkiem sam.
- Można? - odezwał się, przyciskając cienką książkę do klatki piersiowej.
- Mhm - odpowiedziała
osoba, siedząca po turecku na środku okrągłej zielonej pufy. Jungkook
nie potrafił nawet stwierdzić czy była to dziewczyna, czy może chłopiec z
przydługimi włosami.
Przycupnął na skraju
pufy, grzecznie czekając aż osoba ta się przesunie. Torbę położył na
podłogę, opierając ją o jedną z metalowych nóżek siedzenia. Podwinął
rękawy grubej bluzy i nieśmiało posunął się wgłąb pufy, chcąc w ten
sposób zasygnalizować swojemu towarzyszowi, że również chciałby na niej
wygodnie usiąść.
- Och, przepraszam -
uniósł nagle głowę drobny blondynek, momentalnie robiąc Jungkookowi
miejsce. Spuścił nogi na ziemię, a zeszyt, który przedtem trzymał między
nimi, położył sobie na kolanach. Grubą książkę położył bliżej siebie i
otworzył ją na zupełnie przypadkowej stronie.
Potem zaczął czytać zupełnie przypadkowy akapit, skupiając się na zupełnie przypadkowych słowach, które powtarzał cicho pod nosem.
Potem zaczął czytać zupełnie przypadkowy akapit, skupiając się na zupełnie przypadkowych słowach, które powtarzał cicho pod nosem.
Jungkook zmarszczył brwi.
- Co robisz? - zapytał, siadając bokiem, tak, by mógł nawiązać z chłopakiem kontakt wzrokowy.
- Rysuję - odpowiedział tamten, zgarniając za ucho jasne pasemko, zasłaniające jego twarz.
- Taehyung? - Jungkook
nachylił się do przodu, dłonie opierając na miękkim materiale pufy. Przechylił głowę na bok i zmrużył lekko oczy, jakby nie do końca wierząc
w to, że ma przed sobą tego zabawnego chłopaczka z klubu. - Jak tam
twoje autografy?
Taehyung również musiał
poświęcić chwilę na przestudiowanie rys twarzy Jungkooka, w końcu
widzieli się dopiero po raz drugi. Odłożył obgryziony ołówek na bok,
odwracając się przodem do sąsiada, a kiedy ten wspomniał o autografach,
uśmiechnął się tylko, czując, że jego policzki stają się cieplejsze.
- Dobrze - odparł,
odwracając się plecami do Jungkooka. - A jak tam twój przyjaciel? -
zapytał, chcąc na siłę podtrzymać rozmowę.
- Yoongi? Właśnie czekam
aż wróci, żebym mógł wejść do pokoju - zaśmiał się sztucznie brunet,
przesuwając się bliżej Taehyunga. Dziwnie było ze sobą rozmawiać,
siedząc do siebie tyłem.
- Mieszkasz z nim? -
podekscytował się blondyn, zerkając to na Jungkooka, to na swoją
niedokończoną pracę, jakby nie mógł się zdecydować co jest w tej chwili
ważniejsze.
- Niestety.
Taehyung po raz kolejny
się uśmiechnął, spuszczając głowę na dół. Włosy znowu opały mu na twarz,
na co stęknął cicho, wygrzebując z kieszeni czarną wsuwkę. Owinął
grzywkę wokół palca wskazującego, po czym spiął ją do tyłu i wrócił do
szkicowania.
- Kto to? - odezwał się znowu Jungkook, któremu ochota na czytanie nagle minęła.
- Jeszcze nie wiem, a na
kogo ci to wygląda? - odparł Taehyung, podnosząc swój rysunek do góry.
Jungkook przyjrzał się dokładnie każdej kresce, podziwiając tworzące się
dzieło.
- Na Mei... to po chińsku znaczy piękno - odpowiedział po chwili zastanowienia Jungkook. - Chyba...
Taehyung odwrócił
notatnik w swoją stronę i sam przyjrzał się postaci, którą właśnie
kreował, przetwarzając w myślach propozycję Jungkooka.
- Mei - powtórzył, chcąc
sprawdzić czy imię to faktycznie pasuje do szczupłej kobiety,
machającej do niego z zeszytu. - Może być, chyba że wymyślę coś lepszego
- powiedział, w rogu kartki zapisując imię bohaterki. Potem znowu
sięgnął do książki i znowu otworzył ją na przypadkowej stronie, ale tym
razem Jungkook już nie wytrzymał.
- Co ty robisz? -
spytał, przewieszając się przez ramię blondyna, by zajrzeć na słowa,
które tym razem wybrał. Czubek paznokcia Taehyunga podkreślał tylko
jeden wyraz - "niebieska", jednak Jungkook postanowił doczytać resztę
zdania, które wyrwane z kontekstu właściwie nie miało sensu.
Taehyung zabrał dłoń, a
książka sama się zamknęła. Sięgnął po przezroczysty piórnik, leżący po
lego lewej stronie i wyciągnął z niego dwie niebieskie kredki - jedną
jasną i jedną nieco ciemniejszą.
- Będziesz się tak
gapił? - zaśmiał się cicho, wyrywając Jungkooka z transu. Przycisnął
kredkę do papieru i delikatnymi, ale stanowczymi pociągnięciami, zaczął
wypełniać włosy swojej postaci. - Rysuję, jak widzisz.
Jungkook dopiero w tym
momencie zauważył czym cechował się rysunek Taehyunga. Nieszablonowością. Kobieta nie miała wyidealizowanych proporcji, ani
modnego stroju. Wyglądała raczej na przebierańca, ale właśnie to było
jej największym atutem.
- Opowiedz mi o tym - poprosił Jungkook, odkładając swoją książkę na bok. - Wszystko tak rysujesz? Z książek?
Taehyung poczuł się tak,
jakby jego wnętrzności zostały zastąpione topiącą się, słodką pianką.
Nikt nigdy nie interesował się jego hobby, dlatego teraz nie wiedział od
czego mógłby zacząć, żeby Jungkook nie uznał go za dziecinnego czy co
gorsza - niekreatywnego.
- Jestem mangaką, rysuję
mangi - wyjaśnił na wstępie, ostrożnie dodając włosom kobiety
ciemniejsze pasemka, tworzące efekt trójwymiarowości rysunku. - W
bibliotece tylko tworzę postacie, a cały komiks opracowuję w domu.
Czasem od razu mam pomysł na to, jak będzie wyglądać, ale czasem
przychodzę tutaj. To takie jakby ćwiczenia - losuję przypadkowe słowo,
albo fragment jakiegoś opisu i na jego postawie tworzę swój rysunek. Na
przykład jeśli trafię na "okrągły", mogę narysować okrągłą twarz, oczy,
albo figurę. To już zależy ode mnie. Albo tak jak teraz, mogłem zrobić
jej niebieskie oczy, ale włosy wydawały się być ciekawszą alternatywą.
Jungkook kiwnął głową,
zafascynowany tym, o czym mówił starszy. Sztuka, bo to właśnie tworzył
Taehyung, jakoś nigdy go nie pociągała. Pociągało go jednak to, z jakim
zapałem chłopak potrafił o niej mówić. Słowa, jakich używał, ton jego
głosu, a nawet gesty, którymi się posługiwał - wszystko przesączone było
pasją, która dla Jungkooka była czymś jeszcze piękniejszym, niż sam
rysunek.
Podziwiał Taehyunga
prawie tak bardzo, jak podziwiał Yoongiego, który nad swoimi tekstami
potrafił siedzieć do późnych godzin nocnych. Podziwiał go, a
jednocześnie był z niego tak dumny, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi
co najmniej od kilku lat.
Uśmiechnął się, muskając palcami fragment cienkiej kartki, na której pracował Taehyung.
- Masz talent - powiedział cicho, niechcący rozmazując ledwo widoczne "Mei" w prawym dolnym rogu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz