drugs;
W mieszkaniu było cicho. Wyjątkowo
cicho. W tle nie leciało radio, które Yoongi zwykle zabiera ze sobą
nawet do łazienki. Nie słychać było cichego śpiewu Jungkooka, ani
mamrotania jego wiecznie przysypiającego przyjaciela. W czajniku nie
bulgotała woda, a mikrofalówka nawet nie myślała o buczeniu. Eleganckie
pianino stało samotnie w kącie, błagając o chwilę uwagi, a telewizor już
chyba dawno zrozumiał, że nikt go nie potrzebuje.
Dwójka mężczyzn siedziała na czerwonej ikeowskiej kanapie, wpatrując
się w siebie od dobrych kilku minut. Może nie non-stop, ale prawie. Raz
jeden, raz drugi. Zerkali na siebie nawzajem, myśląc, że drugi tego nie
zauważy.
Srebrna grzywka opadała na czoło Yoongiego, a że był on nieco niższy
od Hoseoka, skutecznie ograniczała jego pole widzenia. Blade, zimne
palce zgarniały ją co chwilę na bok, jednak ona za każdym razem wracała
na swoje poprzednie miejsce, czasem nawet wchodząc Yoongiemu do oczu.
- Jesteś pewien, że to dobry pomysł? - zapytał raper, obserwując, jak
Hoseok wykłada przed nim małe plastikowe torebeczki z białym proszkiem w
środku.
- Każdy tak robi. - Hoseok przewrócił oczami. - Biznes to biznes, liczy się zysk. Ile razy mam ci to jeszcze powtarzać?
- Jak zaczniesz sprzedawać byle gówno, to na pewno przyciągniesz tym
klientów - burknął Yoongi, sięgając po leżący najbliżej niego towar.
- Nikt się nie skapnie. - Młodszy wzruszył ramionami, a potem
uśmiechnął się półgębkiem, widząc, jak Yoongi przygląda się zmielonemu
szkłu, myśląc, że to (prawie czyste) narkotyki.
- Nie chciałbym, żeby cię złapali - wyznał blondyn, ściskając woreczek w dłoni.
- Nie złapią. - Hoseok pokręcił głową, przyciągając przyjaciela
bliżej siebie. - Nie możesz się tak o mnie martwić... Tym bardziej, że
nic się nie dzieje. Naprawdę - zapewnił, palcami zaczesując grzywkę
Yoongiego do tyłu, żeby w końcu przestała go denerwować.
Zawstydzony Yoongi spuścił głowę, starając się uciec od
przepraszającego wzroku Hoseoka. Nie był jeszcze odporny na takie
rzeczy, a nie chciał zbyt szybko ulegać, dlatego w jego głowie wciąż
toczyła się wojna. Uczucia czy racjonalne myślenie? Przyjaciele czy może
coś więcej?
- Dobra, będę się zbierać - powiedział Hoseok, niechętnie podnosząc
się z kanapy. - To co, mogę to u ciebie zostawić? - zapytał, chociaż
wiedział, że Yoongi i tak się zgodzi. Na wszystko by się zgodził, jeśli
chodziłoby o bezpieczeństwo Hoseoka.
- Tylko nie na zbyt długo, okej? - upewnił się starszy. - Stresuje mnie to, że muszę tego za ciebie pilnować.
- Tydzień maks - zapewnił Hoseok, zgarniając z kanapy wszystkie
woreczki. - Ekipa nam się sypie. Chyba będzie trzeba przeprowadzać
jakieś testy wstępne czy coś - zażartował, na co Yoongi przewrócił
oczami. - Ale wiesz... dla ciebie zawsze znajdzie się jakaś robota,
także tylko mów.
- Nie bawię się w takie rzeczy - burknął Yoongi, przejmując od
Hoseoka paczuszki. Jedną od razu wrzucił do "tajnej" szuflady swojego
biurka, natomiast resztę położył na pianinie, żeby zająć się nimi
później.
- Wrzuć do środka - zaproponował Hoseok, a Yoongi postał mu takie
spojrzenie, że gdyby spojrzenia mogły wyrządzać krzywdę, Hoseok już
leżałby martwy, zabity w najbardziej brutalny sposób, znany ludzkości.
- Jeszcze czego? - oburzył się.
- Widziałem, że w filmach tak robią - wytłumaczył Hoseok, którego
miłość Yoongiego do jego pianina odrobinę śmieszyła. Z drugiej strony
jednak, podziwiał muzyka, tak samo, jak podziwiał go Jungkook, a może
nawet bardziej.
- Nie jesteśmy w filmie - mruknął Yoongi, kością ogonową opierając
się o zasłonięte klawisze pianina. Skrzyżował nogi, a dłonie położył na
instrumencie, tym samym pokazując Hoseokowi swoje blade nadgarstki,
przyozdobione kilkoma drewnianymi bransoletkami.
- Ostatnio stałeś się strasznie sztywny - powiedział otwarcie Hoseok,
zapinając zamek ciepłej, polarowej bluzy, mającej na razie pełnić rolę
kurtki.
- A ty stałeś się strasznie... denerwujący - odparł znudzonym tonem Yoongi, mierząc młodszego wzrokiem.
Hoseok wzruszył ramionami, poprawiając wywalony na lewą stronę kaptur.
- Poczekaj - westchnął Yoongi, podchodząc do przyjaciela. Odwrócił go
tyłem do siebie i sam zaczął poprawiać jego kaptur, nie tylko
przewracając go na właściwą stronę, ale także układając go na plecach
Hoseoka. Była to czynność raczej zbędna, jednak Yoongi nie potrafił
sobie odmówić tych kilku sekund, spędzonych tak blisko młodszego.
- Dzięki. - Hoseok uśmiechnął się szeroko, spuszczając głowę tak, by bluza zakryła jego usta.
- Nie ma za co.
- To... - zaczął brunet, nerwowo bawiąc się kieszeniami własnej bluzy - chyba powinienem się już serio zbierać.
- Jak chcesz - odparł obojętnie Yoongi, wzruszając ramionami. Tak
naprawdę nie miałby nic przeciwko, gdyby Hoseok jednak zdecydował się
chwilę zostać. Mimo że uważał się za stuprocentowego introwertyka, czuł
się źle, kiedy w mieszkaniu oprócz niego, nie było nikogo innego.
- Tak... To pójdę. - Hoseok kiwnął lekko głową, wycofując się powoli w
stronę przedpokoju. - To pa - rzucił radośnie, uśmiechając się do
Yoongiego, który stał na środku swojego pokoju i skubał paznokcie prawej
dłoni. Taki nawyk.
- No, pa - odpowiedział starszy, a kiedy drzwi za Hoseokiem się
zatrzasnęły, westchnął cicho i zmrużył oczy, opadając na stojącą obok
kanapę.
- Żyjesz? - Yoongi usłyszał jeszcze krótki chichot, zanim został zgnieciony przez sześćdziesiąt parę kilo samych mięśni.
- Nie - burknął, odwracając głowę na bok, by łatwiej było mu oddychać. Właściwie, by w ogóle mógł oddychać.
- Trudno. - Jungkook zaśmiał się beztrosko, otaczając biednego
Yoongiego rękami i nogami. Przykleił się do niego całym sobą, chcąc
wyściskać go za wszystkie czasy.
- Dobrze się czujesz? - zapytał raper, który mimo że zwykle nie był
zbyt chętny do takich... rzeczy, nie mógł zaprzeczyć, że z Jungkookiem
na plecach jest mu całkiem przyjemnie.
- Cudownie. - Brunet wyszczerzył się jeszcze bardziej, w końcu puszczając drobnego Yoongiego. - Boże, Yoongi. Cudownie!
- No?
- Pamiętasz tego chłopaka z klubu? Tego, co chciał od ciebie autograf? - zapytał, nie potrafiąc ukryć swojego podekscytowania.
- Może...
- Nieważne. - Jungkook machnął ręką, rozbawiając Yoongiego swoim
dziwnym zachowaniem. - No to spotkałem go w bibliotece, jak czekałem na
ciebie, żebyś wpuścił mnie do domu. - Tu zrobił znaczącą pauzę, wbijając
wzrok w uśmiechniętego przyjaciela. - No, spotkałem go i wiesz co?
Yoongi pokręcił głową, domyślając się, że zanim nie odpowie na pytanie, Jungkook nie skończy swojej historii.
- No ja też nie wiem - zaśmiał się Jungkook, a Yoongi zaczął
zastanawiać się nad wezwaniem pogotowia, bo z tym chłopakiem naprawdę
było dziś coś nie tak.
- O, i spotkałem Hoseoka - dodał młodszy, opanowując swoje emocje. - Dałeś mu kosza czy jego patyczaki w końcu zdechły?
- Co?
- Wyglądał na przybitego - wyjaśnił Jungkook. - A Hobi zawsze jest
przecież albo uśmiechnięty, albo na haju, czyli też uśmiechnięty, ale
bardziej przerażająco, więc coś musiało się stać. A że wyszedł taki z
naszego mieszkania, stawiam, że dałeś mu kosza.
- Król dedukcji - parsknął Yoongi, siadając wygodniej na kanapie.
- To ja - wtrącił Jungkook, zanim starszy zdążył wytłumaczyć humor Hoseoka.
- Nie dałem mu kosza, to po pierwsze, a po drugie...
- Czyli jesteście razem? - Jungkook przerwał przyjacielowi po raz drugi.
- Nie, Kook, nie jesteśmy razem. Ogarnij się - prychnął Yoongi,
którego nadmiar energii u Jungkooka powoli zaczynał irytować. -
Hoseokowi nic nie jest, po prostu znowu zrobili go w konia.
- Ci od proszków?
- Nie, ci od studiów. - Yoongi przewrócił oczami. - Oczywiście, że ci
od proszków - powiedział, widząc, że Jungkook gotów był uwierzyć w to,
że Hoseok po raz kolejny został wylany z uczelni.
- To głupio - mruknął młodszy, nie wiedząc, jak inaczej mógłby skomentować sytuację.
- No, głupio - przytaknął Yoongi, zerkając w stronę pianina i leżących na nim woreczków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz