wersja b

- Phil, ja naprawdę wiem... i nie jestem zły - pociągnął niewielkiego łyka.

- Ale zadowolony też nie - usiadł na przeciwko niego tak, jakby w każdej chwili musiał być gotowy do ucieczki, kolanami prawie dotykał wykafelkowanej podłogi.

- Cieszę się, że jesteś szczęśliwy, okej?

- Okay - zabrał mu napój sprzed nosa i upił kilka dużych łyków.

- Nie dorównuje tej z kociej kawiarni.

- W tej przynajmniej nie pływają kudły - oboje parsknęli śmiechem.

Lester rozejrzał się po prawie pustej kawiarence i nagle zrobiło mu się smutno. Byli tam tylko oni i ten uśmiechnięty młody chłopak w białym fartuszku, rwący się do pracy, której nie było. Nienawidził tego. Nienawidził przechodzić obok małych przedsiębiorstw z powywieszanymi kartkami "na sprzedaż". Nienawidził mijać zaklejone witryny lokalnych sklepików. Nienawidził myśleć o tym, że pani Smith, prowadząca malusieńką restaurację po zmarłym mężu, właściwie to bardziej bar, będzie niedługo zmuszona oddać lokal na rzecz kolejnego take-away'a.

- Wiesz, ja cię nie wywalam... - odezwał się cicho Lester.

- Wiem.

- No więc?

- No więc sam się wywalam.

- Danny - uśmiechnął się do niego serdecznie.

Siedzieli w milczeniu, wpatrując się w siebie na zmianę. Gdy starszy podziwiał młodszego, ten musiał udawać, że fascynują go ludzie przewijający się przed drzwiami kawiarenki. A potem na odwrót. Każdy starał się zapamiętać jak najwięcej, mimo że te kilka lat spędzonych razem i tak w zupełności wystarczyło, by oboje potrafili sporządzić dokładny rysopis drugiego.

- Przyjdziesz jutro, prawda? - znowu to Phil zagadał pierwszy.

- Raczej.

- Nie raczej, tylko na pewno - nachylił się nad stolikiem i ukłuł go leciutko w ramię.

- Raczej na pewno.

I znowu milczenie.

Serce Phila na nowo łamało się i sklejało, widząc jego szkliste czekoladowe oczy, a bolało to okropnie.

- Jezu, Dan, przecież nadal jestem twoim przyjacielem.

- Wiem.

- No to możesz się zachowywać normalnie?

- Normalnie, czyli jak?

/wersja a/
- Czyli wróć ze mną, rozpakuj się i przestań szukać problemów na siłę.

/wersja b/
- Rozmawiaj ze mną, po prostu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz